contemplation of the river of souls

Nie wybiegajmy zbytnio w czasie, nie zbliżajmy się za bardzo do wydarzeń, które są przeszłością. Oczekiwanie stałoby się wtedy katuszą i wielką męczarnią. Muszę trzymać swój umysł na wodzy, by nie czynił kolejnej nocy i dnia zbyt długimi. Niebo dziś się rozjaśniło, lecz nie widać jeszcze wszystkiego – ciągle może się rozszaleć jakaś śnieżyca, która może przynieść zgubę. 

Zachowałem siły, by przygotować się do obrony, która może być obroną bierną. Czy będzie użyteczna? Wielka sieć rozrywa się i w każdej chwili może pęknąć i wypuścić złowione ryby. Piękne jest najpierw cierpieć, by potem być szczęśliwym. Z perspektywy lat, z perspektywy czasu i ogromnych doświadczeń, które przeżyłem… w swej beznadziejności była nadzieja. Chcę dotrzeć do domu, chcę poczuć na nowo zapach swojego domu, usłyszeć jego głos. Dotarłem już daleko, idąc wyboistą ścieżką i stoję nad brzegiem rzeki, oczekując na przeprawę. Ta chwila, nadejdzie niedługo, będzie zachwycać swym kunsztem.

Image

Później spotkam Ciebie..  kimkolwiek jesteś…

legend of friends |P|

Może lepiej

że nie zdążyliśmy

powiedzieć sobie

tych ostatnich słów.

Ostatnie słowa

mogłyby nas zawieść.

Zbyt żywo

dotyczyć tematu.

Nieostrożne

zawadzić mogły

o czas przyszły.

Przedwcześnie

pogrzebać coś w nas.

Mogłyby nie mieć

nic do powiedzenia.

Mogłyby mówić ponad wszelką miarę.

Powiedzieć do nas

o wiele za wszystko.

Jak czynny wulkan

pod tweedowym niebem.

Może lepiej że nie zdążyliśmy

powiedzieć sobie

tych ostatnich słów.

W ostatnich słowach

zamknięty jest głuszec.

 Image

The sun is going down

Image

Wraca Słońce. Kończy się zima. Niewielka radość rośnie w sercu i żywi nadzieję. Aż chciałoby się wyjść na spacer. Tutaj niedaleko mnie płynie Warta. Wyobrażam sobie jej brzegi, drzewa, łąki, dorzecze, okoliczne wzgórza. Spacer z przyjaciółką, albo osobą którą darzy się szczególnym uczuciem. Rozmowa o pięknych, zapierających dech rzeczach i rozglądanie się dookoła.

Chciałbym złapać ukochaną dłoń i poczuć, że razem żyjemy, że razem wrócimy do domu. Widzę Cię, spoglądam w Twoje oczy, długo, nieprzerwanie, szukając w nich odbicia siebie. Doceniam to co nie jest widoczne, to czego z pozoru nie ma. Poszukuję najmniejszych szczegółów. Szukam ich. Innym udało się uniknąć wielu trudnych przejść, przeżyć, a ja nie unikając ich peregrynowałem w podejrzanym labiryncie. By się ocalić płynąłem z prądem jak liść na wodzie, nic więcej, a prąd mnie prowadził.  Życie nie jest szczególne, trudne do pojęcia czy zrozumienia. Ja, będąc roztargnionym , sam stwarzam sobie niebezpieczne sytuacje. Płynę dalej. Tym, co mnie męczy, są moje uczucia. Moje życie, teraz już spokojniejsze, pozwala mi myśleć, czasem nawet czytać. Czy dusza potrafi przemawiać, dać usłyszeć swój głos?

Mam nadzieję, że tak będzie zawsze, aż do samego końca. Potem odnajdę Ciebie, Ciebie przebywająca na Wyspie Dusz i razem trzymając się za dłonie będziemy ogrzewać Nasze ciała i myśli. Całe życie jest doświadczeniem, a doświadczenie uczy, chociaż brakuje czasu, by stosować je w praktyce. Dlaczego? Ponieważ, cały czas poświęcony jest na nieustanną naukę, na nieustanną zmianę wydarzeń, które nas pochłaniają.

Niekiedy wydaje się, że ludzie nie są dość mądrzy w swej złożoności, potrafią jedynie ranić, zabijać i pragnąć i chcieć tego, co do nich nie należy, a z czego mogliby nawet skorzystać, gdyby użyli zdolności, które posiadają, zdolności ludzkich. Albo też to własnie przeznaczenie przynosi te wielkie okresy zniszczenia i tortur, aby człowiek mógł osiągnąć jedność i dojrzałość ducha. Czy to jest możliwe?

Słońce zachodzi.

island of souls

Przemierzamy różne warstwy atmosfery, raz wznosząc się, innym razem opadając. W górze można poczuć zimno, podobnie jak na dole. Musimy się ogrzać. Niekiedy jesteśmy niesieni subtelnością wiatru. Jak się dziś czuję? Nie wiem. Jest mi zimno i czuję głód. Wydaje mi się,że jestem słaby. A jednak przychodzą mi do głowy najpiękniejsze melodie usłyszane i zapamiętane w domu. Śpiewałem. Gdy człowiek śpiewa, wymyka się i zapomina. Jestem u podstaw samego siebie, nie rozpaczam, nie czuje się zdesperowany. Zachowałem spokój, mam nadzieję, patrzę wysoko i w dal. Dwie rzeczy znajdują się za murem, Serce i Dusza. Wystarczy, że zadrżę, a ściana muru poruszy się niczym błona, by powiadomić mnie, że za tym murem jest miłość i nadzieja. Cienka ściana muru. Myślenie o tym sprawia mi radość, sprawia niemalże radość nawet wtedy, gdy boję się nieustannie i o mnie i o Ciebie. Podejdź bliżej. Jestem niepewny każdej chwili, która nadejdzie w życiu. Pośród przerażenia, które może urosnąć, gdy rozejrzę się dookoła. Widzę.. I widzę ludzi. Ludzi takich jak ja. Próbują ogrzać się przy ognisku. Ognisku serc. W swej samotności trzymają się za dłonie. Miliony wysp dusz. Miliony wysp Nas.

Wydaje się, że jakiś tajemniczy wiatr, nie wzmagając zawieruchy, rozpala ogień, unosi zbłąkane dusze. Lecimy z lekkością. Wyobraziłem sobie- mając pewną inspirację – latająca łódź. Była to podróż powolna, bez hałasów, pewna podróż ku górom ognia.

allegory of suffering

Nie pragnąłem wyrządzać krzywdy innym. Nie pragnę wyrządzać krzywdy innym po to, by uzyskać w ten sposób coś dobrego dla siebie. Nie ciesze się, gdy inni mają się źle, a ja jestem ocalony- każdemu przeznaczenie, w środku lub poza tym strasznym mechanizmem życia, dziś działającym. Ocalony od śmierci. Naznaczony życiem. 

Ja. 

Jeden niewidzialny człowiek kieruje widzialnymi działaniami ludzi. Przez to bycie we wnętrzu czy poza wnętrzem nie jest przypadkiem, lecz czyjąś wolą. Jednakże pojedyncza osoba zamieniona w element nieprzypadkowej teatralnej sceny współtworzy spektakl, współtworzy masę, kształtuje należną ilość i z nierównowagi rodzi się nowa równowaga – nowi ludzie oraz nowe doświadczenia. Nowa wola. Zdecydowana wola. Wyłania się z morza krwi i błota. Poszukiwanie winy jednego czy drugiego, rzucanie oszczerstw na tego czy tamtego jest niedopuszczalne. To absolutnie nie dla mnie. Ja jestem tym, który czeka, siedząc na skraju drogi, czeka, aż ustanie huragan, by móc podjąć na nowo wędrówkę i postąpić zgodnie z wolą przeznaczenia. Moja wola. Moja siła. Moje przeznaczenie. Muszę utrzymać ducha w gotowości, muszę utrzymać mój umysł, mieć wszystkie zmysły w gotowości, pojmować i wypełniać niewypowiedziane słowa. 

Na ziemi jest wiele bólu i wiele zła – ja, Ty, My, Wy, Oni, nikt nie może pragnąć, by się zwiększyły. Nie możemy zatrzymać biegu Iustitii. praw, które muszą kierować działaniami ludzi, choć sami nie możemy ich stanowić. Image

Infinity distant roads

Image

Wspólnie ze mną ktoś przejął mój trud. Wypełniłem swoje zadanie i wziąłem go na siebie. Jestem bardzo daleko. Daleko od własnego domu. Jestem związany z innymi ludźmi w nieskończoności, która tworzy życie, a nie tylko abstrakcyjny czas wymarzonego świata. ,,Skończone” jest częścią nieskończonego,a życie jest częścią skończonego. Poznałem wieczność. W wieczności nikt się do siebie się nie uśmiecha, wszystko jest poważne i ludzie są poważni. Wszystko jest zasadne, prawidłowe, prawie doskonałe. My… my w krótkim czasie tego naszego życia chcemy uśmiechać się, śmiać się razem, śmiać się do siebie. W wieczności czas nie istnieje, nie ma nocy i nie ma dnia. Ja jednak odczuwałem ciepło i zimno, odróżniałem dzień od nocy, a noc od dnia.

Chciałbym widzieć, chciałbym słyszeć, chciałbym przewidywać, wiedzieć coś na pewno, ponadto co wiem teraz… Moją duszę spowiły ciemności. Uczucie lekkości w sercu mnie wspiera, niewielka pewność uśmiecha się do mnie. Tylko ona. W milczeniu idę powoli, pozwala mi to wyprzedzić karawanę bólu. Nie jestem już tą samą osobą co kiedyś. Nie jestem już tym samym mężczyzną.

Codziennie życie ze swoimi wieloma trudnymi momentami tworzy w ludziach w pustkę. Wpędza Nas w poddenerwowanie, czyni sztucznymi. Zniekształcamy się i wszystkie właściwe postanowienia zanikają pod górą nagromadzonych okoliczności faktycznych. Człowiek powinien, co nie znaczy, że musi-powinien panować nad sobą, utrzymywać własną równowagę, nie krzywdzić, płynąć przed siebie, obrać właściwy kurs niczym solidnie zbudowany okręt wśród burz.

Paternalistyczna opieka.

The first letter

Zostanę z Tobą jeszcze trochę bo jestem sam, w wielkiej Ciszy. Czas iść -słyszę jak mnie wołają. Czas… czas mija, chwila po chwili, niestrudzenie. Ja czekam, dni mijają, ja czekam i nadejdzie chwila, by podjąć od początku nową podróż. Co zastanę? Gdzie dojdę? Dokąd zmierzam? Jak Daleko zaniosą mnie nogi? Pokładam wielka ufność Sercu.