medycznie lirycznie

… bo gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włosowatych…

Obrazek

Otwieram zalęknione oczy na inny świat. Znajdowałem się we śnie, w świecie piękniejszym, że byłem w samym sercu prawdy. Codziennie zdumiewa mnie, że mogłem się tak od siebie oddalić. Taki wyobcowany, wyodrębniony. Cicho. Pogrążony w głębokiej medytacji wędruję ulicami, mijam tramwaje, samochody i przechodniów.

… bo mogę pozwolić sobie na ten luksus, żeby być opuszczony, choć ja nigdy opuszczony nie jestem, ja jestem tylko sam, by móc żyć w zaludnionej myślami  samotności, bo ja trochę jestem entuzjastą  nieskończoności i wieczności. A nieskończoność i wieczność gustują chyba w takich ludziach jak ja.

Advertisements

shadow of the body

 

Słuchaj słów:

Przybierasz kontury jakieś charakterystycznej istoty,

Która zapewne żyła tu przed wiekami

I pragnie się ucieleśnić.

Być może jest ona obok Ciebie,

ale Ty nie uważasz jej za rzeczywistą

 

Złap mnie wilgotną dłonią

dotknij mojej

spójrz mi w oczy

i nie pytaj o nic

przyprzyj mnie do ściany

niełatwo mi jest przyglądać się Tobie

czuje Twoje ciało

czuje je tak wyraźnie jak zapach deszczu

rozbierz mnie.

słowem w słowo.

ciałem w ciało.

myślą w ciało.

ciałem w myśl.

padało pocałunkami

i krople w kroplę porównywałaś nasze dłonie

splecione w mokry kłębek opuszek  palców.

Odnalazłaś mnie

w głębi mojej koszuli, jak płynąca kropla deszczu

dalecy od ideału

zgubmy świat

rzeka, rwąca rzeka światła

spojrzenia

rozmową, która wschodzi jak Słońce

wynurza się za chmury

Skrzypiąca

twarde oczy naszych okulistycznych nici

Nasze języki

Twarde

bardziej drewniane od drewna

doskonałe na ognisko

Będziemy mogli ogrzać się sobą

nasze cienie.

 

 Obrazek

,, Zrób coś, abym rozebrać się mogła jeszcze bardziej

Ostatni listek wstydu już dawno odrzuciłam

I najcieńsze wspomnienie sukienki także zmyłam

I choć kogoś nagiego bardziej ode mnie nagiej

Na pewno mieć nie mogłeś, zrób coś, bym uwierzyła

Zrób coś, abym otworzyć się mogła jeszcze bardziej

Już w ostatni por skóry tak dawno mi wniknąłeś,

Że nie wierzę, iż kiedyś jeszcze nie być tam mogłeś

I choć nie wierzę, by mógł być ktoś bardziej otwarty

Dla Ciebie niż ja jestem, zrób coś, otwórz mnie, rozbierz”

 

 

Inspiracja

Tak mało powiedziałem.
Krótkie dni,
Krótkie noce,
Krótkie lata.
Tak mało powiedziałem,
Nie zdążyłem.
Serce moje zmęczyło się
Zachwytem,
Rozpaczą,
Gorliwością,
Nadzieją.
Paszcza lewiatana
Zamykała się na mnie.
Nagi leżałem na brzegach
Bezludnych wysp.
Porwał mnie w otchłań ze sobą
Biały wieloryb świata.

Kiedy myśli zatrzymują się w głowie. Stają w miejscu. Nie poruszają się. Nie dają oznak życia. Kiedy nawet Vis Minima nie utrzymuje się na niskim poziomie. Jak to jest być człowiekiem całkowicie zagubionym w swoim bycie? Jak jest i jak można tak funkcjonować? Kiedy można sobie udzielić odpowiedzi, że teraz jestem już tylko ,,Ja” odarty z swojego grubego pancerza? Kiedy stajesz się tak bardzo bezbronny, że zaczynasz się siebie bać.

Mrok, który kryje światło dnia.

Takich ludzi jest więcej. Poznają się. Mimo tak wielu ,,skór”. Czują się przy sobie wyjątkowi. Czują, że pomimo grubego muru są w stanie zaufać. I pokazać, choć najdrobniejszy kawałek siebie. To brzmi tak prosto. To brzmi tak łatwo. To tylko złudzenie. To jest o wiele trudniej czegoś takiego dokonać.

Od wielu, wielu lat żyjemy jak ludzie wygnani z głębszej naszej osobowości. Chowamy się za przydrożnymi kamieniami, które przysłaniają nam świat. Skazani na siebie, skazani by ciągle poznawać i zgłębiać siebie. Docieramy się w nieustannym trudzie, gubiąc po drodze siebie. Z przerażeniem dostrzegając, że poprzez prerogatywę personifikujemy się ze zwykłą skamieniałością. To przywilej?

Nie widać już żadnych dobrych ścieżek, nie widać świata. Odzywa się w Nas ta myśl, że przecież w każdym człowieku powinno się odnaleźć cząstkę siebie. Szukając nie od zewnątrz lecz od wewnątrz.

Tobie.

Łatwiej czuć się samotnym. Samotność jest lepsza niż pozostać całkowicie nagim i bezbronnym wpatrzonym bezgraniczną ufnością w drugiego. Czy to oznacza samotność? A może człowiek jest bardziej dalece w sobie zamknięty niż samotny?  Życie to ciągłe poszukiwanie. Tylko raz można trafić na kogoś komu można aż tak zaufać, pokazać siebie prawdziwego. Tylko raz. I nieważne wtedy jest to co jest dostrzegalne gołym okiem, ale to co czujesz wnętrzem swojego serca. Może zdarzyć się tak, że nigdy nie będziemy mogli spotkać takiej osoby. Nic nie będzie takie samo, gdy się spotkacie i poczujecie niewidzialną nić, która Was łączy. I nikt już tego nie ponowi. Nikt nie będzie tą osobą. Bo nie ma dwóch takich samych osób. Nie ma dwóch jednakowych bijących serc.

Jaki będzie rezultat? Jak to jest walczyć przeciwko tej samej rzeczy, za którą najbardziej się tęskni?

 

,,Z wierzchu moja dusza wydaje się gładka,
ale ta powierzchnia jest moją maską,
która wciąż się zmienia i bezustannie skrywa wnętrze.

Przeraża mnie myśl, że moja bezsiła i strach zostaną odkryte.

walczę przeciwko tej samej rzeczy, za którą tęsknię.
Ale mówią, że miłość jest silniejsza niż mury,
a w tym moja cała nadzieja.
Spróbuj, proszę, zburzyć te mury stanowczymi dłońmi,
Ale muszą być one łagodne,
bo dziecko w środku jest bardzo wrażliwe”.

Obrazek

 

                                                                                                                                                                                         For M.X.Ż.

 

 

może

,, może się pokłonię tej Pani z przeciwka

może się odsłonię w trzecim akcie życia

na razie płaczę i piszę panicznie 

o snach i pragnieniach i wilkach 

ale jest lunapark obok mego domu

tam pójdę i zatracę się 

tam znajdę los antyczny i przesłanie 

że co komu do tego komu?”

Obrazek

***

wróć zawróć przyjdź

czekam na przystanku

pójdziemy razem w życie

w nicość w sen i śmierć

Czekam na Ciebie droga

piekło wśród zębów świata

Ty przyjdziesz po mnie

po bilet do zagubienia

zatracenia

tam pokłonimy się wiatrom

i zaczniemy żyć od nowa

 

 

boję się tego świata, wiesz?

ludzi się boję

napełniony nadzieją

zamiatam swoje śmieci

może oczyszczę kawałek ziemi

od złych przeczuć i pożądań

Obrazek

te oczy które mnie zauroczyły

ta krew która mnie obmyła

to wszystko co poza mną

te góry ośnieżone przed nami

skubię pióro jem mięso

wykałaczką dłubię w duszy

ciasto wiersza się wzrusza

tak mało tak dużo w tej głuszy mej duszy

nam ciszy, nam wiatru

Obrazek

zdecydowałem się udawać ducha
stanąłem w oknie
zacząłem przemawiać
mówiłem o doli i niedoli 
nikt nie słuchał 
pijany usnąłem na stojąco 
stoję tak do dziś z ustami suchymi
nieczynny choć mam tyle do powiedzenia
na baczność przed ludźmi
duch

two trees

Razem usypiali na zimnych kamieniach patrząc w gwiazdy i słuchając jak w nocy morze w powszechnej ciszy warczało groźnie – razem dzielili się chlebem opowiadając sobie swoje życie, swoje nieszczęścia  i szczęścia swoje – biedne szczęścia. Nawet myślą nie rozłączyli się nigdy. Przywykli myśleć jednakowo, zbiegać się w słowach. Nie pytali nigdy siebie bo rozumieli się w swoich oczach. W poruszeniu, w westchnieniu była połowa połowa ich tajemniczego języka, niezrozumiałego dla reszty świata. Byli jak jedno w dwóch ciałach, jedną duszę składali rozdartą, tylko na dwie połowy usiłujące zlać się ciągle.

Czy widziałaś kiedyś dwa drzewa przy pniu zrosłe idące do góry z poplecionymi gałęziami?

Obrazek

ballast

,, Teraz już przyzwyczaiłem się żyć z tym balastem wątpliwości i myśli natrętnych – koniecznych – ruchów i zachowań o znaczeniu magicznym. Myśli niewinnie natrętne. Myśli natrętnie obrzydliwe. Ktoś pcha mi do ust pełne łyżki pająków.

Myśli natrętne. W tym pokoju ktoś jest? Zawsze stoi za mną z tyłu tak, że go nie widzę, i obraca się tak błyskawicznie, że mam go zawsze za plecami, a w lustrze chowa się tak dokładnie za moją posturą. Myśli tak głośne, że nie mogę włączyć muzyki. Pewne rzeczy można zrobić tylko w określonej kolejności i w określonym porządku, myśli empiryczno-natrętne.

Wszystko jest chaosem i porządkiem zarazem, między chaosem a porządkiem istnieje znak idealnej równości. Potrzebny jest mi system poznawczy.

Siny na twarzy, spocony miotałem się po łóżku. Nie umiałem złapać oddechu”.

Chcę widzieć.

Obrazek

I° enslavement of the senses

Słuchaj słów:

Bądź moją dłonią

zniewól zmysły

Nie mówiłaś za wiele. W Twoich oczach dostrzegłem to, co pragnąłem widzieć.

Dla Ciebie.

Podaruję Ci coś więcej niż możesz sobie wymarzyć. Podaruję Ci kształtującą się sensualną nić siebie.

Kiedy zamyślona stałaś przed lustrem, nie dostrzegając mnie, podszedłem bliżej. Podszedłem za Ciebie. Przeszły Cię dreszcze. Przeszły i mnie. Nawet nie wiesz, jak bardzo uroczo potrafisz się oddawać swoim myślom. Nie pytałem Cię o czym, o kim tak myślisz. Objąłem Cię i wpatrywałem się razem z Tobą w to lustro. Szepnąłem Ci do ucha…

Szepnąłem cichuteńko.

Szepnąłem ogrzewając ucho swoim wydechem.

Szepnąłem, że masz ładną buzię i jeszcze piękniejszą duszę…

Szepnąłem swoim wdechem.

Szepnąłem pocierając wargą o płatek ucha.

Nietypowo.

Odwróciłaś się do mnie i bez pytań pocałowałem Cię. Całowałem usta Twoje. Całowałem nie spiesząc się. Całowałem wkładając w to kawałek siebie. Zamknąłem oczy. Musnąłem Twój kącik ust. Delikatnie poczułem Twój uśmiech. Przysunąłem swoje usta bliżej. Czułem jak Nasz oddech jest tym samym oddechem. Swoimi wargami rozchyliłem Twoje. Pocierałem tak delikatnie jak tylko zdołałem dolną wargą o górną, górną o dolną, dolną o dolną, górną o górną. Nim się opanowałem.. Swoim koniuszkiem języka niczym niewidomy ślepiec poznawałem ich anatomiczną budowę. Objeżdżałem nim każde obrzeże Twoich ust. Zatraciłem się…

Kochanie…kąśnięciem i lekkim pociągnięciem za wargę wsunąłem język w Twoje usta. I… i zapomniałem się. Z głębokim błądzeniem językami. Z duża namiętnością. Z dużym oddaniem.

Zdjąłem z Ciebie ubranie. Rozpuściłem Twoje długie piękne włosy. Nie przestając Cię przytulać, nie przestając Cię całować. Nie przestając Cię mieć. Jakiś czas… Dłuższy czas.

Wieczność.

Trwaliśmy tak.

Przywarci do siebie.

Obejmowałaś mnie.

Ocierałaś się.

Wijący się wąż. Pieściłem.Całowałem.Błądziłem rękoma po nagich plecach, zakamarkach twarzy, muskałem dłonie, splotłem dłonie, puściłem dłonie, całowałem ramię, błądziłem rękoma po nagich plecach, zakamarkach talii, opuszkami palców sunąłem powoli ku Twoim pośladkom. Zatrzymałem się. Ścisnąłem i przywarłem Tobą do siebie…

Czas.

Nie istnieje.

Weszliśmy do wanny. Naszej małej wanny. Usiedliśmy naprzeciw siebie. Objęłaś nogami. Nasza wanna. Nasza mała wanna. W tej ciszy. Słyszysz? Jak kropla wody z Twojej twarzy opada i uderza o dno? Ten dźwięk…

Przeraża mnie.

,,Nie bójmy się swoich ciał

Niech się nasycą głodne oczy

Tylko Ty

Tylko ja

Tylko Ty

Tylko Ty i ja”.

Myłem Tobie… Myłaś mi. Wzajemnie plecy. Twarze, ręce, nogi. Co krótką chwilę muskałem Twoje suche usta. Dlaczego Ci tak prędko schną?

Chciałem dotknąć Twoich piersi. Chciałem je schować w swoich dłoniach. Chciałem je schować w swoich ustach.

Szczególnie ekspresyjnie.

Napięłaś swoje ciało. Pragnąłem wgryźć się w Twoją szyję. Pragnieniem uczyniłem to. Zamknąłem pierś w swojej dłoni.

Peregrynowałem mokrym językiem wzdłuż szyi. Gryząc Cię, gdy tylko ją odchylałaś.  Językiem docierając do karku.

Tylko Ty i ja.

Słuchałem duszą ciała Twojego. Słuchałem ciałem duszy Twojej. Słuchałaś duszą ciała mojego. Słuchałaś ciałem duszę moją.

Bądź moją dłonią

zniewól zmysły.

cdn

Obrazek

nadwrażliwie

Dla słów:

 

Sztylet, który rozcina mi komórki mojego ciała

Nie odbieram Cię ciałem

Odbieram Cię swoją duszą

Nadwrażliwą.

W Twoich oczach tyle,

tyle strachu

Przed czym?

Błyszczały Ci wtedy brązowo-zieloną upartością.

Zawsze wydaje mi się, że każdego razu mają inny kolor.

Kolor Ciebie.

Co dojrzałaś w moich?

Strach?

Ale przed czym?

W moich myślących myślach – nie myślę

Czuję

Kamiennym sercem

Nadwrażliwą duszą.

Jak pachnie strach?

Co czuje się przy kimś, kiedy wiesz, że możesz stać i moknąć w Słońcu?

Co czuje się przy kimś, kiedy wiesz, że możesz stać i schnąć w deszczu?

Bladość powłok.

Jasnoróżowe usta.

Przymknięte oczy.

Drążące dłonie.

Krople wody.

Mocno zarysowane linie obojczyka

Zawsze ten sam zapach

Skóry

Włosów

Ubrania

Nie odbieram Cię ciałem

Odbieram Cię swoją duszą

Nadwrażliwą.

Obrazek